słowo na czwartek – Mariusz Zielke, “Sędzia”.

Mariusz Zielke, Sędzia, Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2015.

„Miał  świat u stóp, był nagradzanym skurwysynem, pierdolonym bogaczem, który w każdy weekend mógł wylatywać luksusowym samolotem na spacer dookoła globu, a wciąż było mu mało. Nagrody, wyrazy uznania, pewnie mnóstwo chętnych dziwek w perłowym jacuzzi. A on to po prostu przekreślił, kradnąc trzysta baniek”. s. 47.

Zielke_Sedzia

„Biurokracja produkuje kwity, rząd pozoruje działania, media ekscytują się pozorami i rzucają na dawkowane im celowo przez informatorów szczątkowe dane, opozycja wini rząd, a oskarżeni i ich rzekome ofiary tracą kontrolę nad całym tym bajzlem i same nie wiedzą, co jest prawdą, a co wymysłem manipulatorów”. s. 275.

„Ojciec sekretarz, partyjny dygnitarz średniego szczebla, jego przyjaciele milicjanci, nauczyciele przysposobienia obronnego, rusycystka […], wujek ormowiec, wiszący nad nimi złowieszczy cień zmian, które ostatecznie udało się przeczekać, przemilczeć rozpocząć nowy etap życia, w wolnej Polsce.

Zmieniło się tak wiele, a jednak prawie nic.

Wujek i przyjaciele przestali chodzić w mundurach, założyli kantory, biura ochrony, wsiedli do prywatnych taksówek, uruchomili kasy pożyczkowe, by w końcu w większości wrócić do administracji, samorządów, nowych partii politycznych, banków”.  s. 342.

thriller prawniczy, czyli finansista kontra mafia bankowo-sądowa – można byłoby powiedzieć, że opowieść jak inne w tym stylu/o tej tematyce, gdyby nie fakt, że autor jest dziennikarzem i publicystą – stracił pracę po serii artykułów o aferach gospodarczych i korupcyjnych, z których publikacją musiał się przenieść na niezależną stronę internetową –  a inspiracją były prawdziwe wydarzenia. twórca jednak zastrzega, że nie oskarżanie kogokolwiek jest tutaj jego celem, a ukazanie patologii systemu, obnażenie słabości polskiego wymiaru sprawiedliwości, podejrzane związku biznesu, środowisk przestępczych, mediów, urzędników i władz.

 

Advertisements

słowo na wtorek – czyli Katarzyna Bonda, “Pochłaniacz”.

Bonda_pochlaniacz

Katarzyna Bonda, Pochłaniacz, Wyd. Muza, Warszawa 2014.

„A czy fotoradary  są legalne? Czy handlowanie VAT-em jest legalne, czy ruchanie dzieci przez księży jest legalne?” s. 219.

„Tak naprawdę ludzie kochają mówić. Zwłaszcza gdy znajdują się w sytuacji kryzysowej. Chcą zrzucić z siebie ciężar. Konfesjonał, najstarsza i najskuteczniejsza metoda pozyskiwania danych. A kiedy idzie się do spowiedzi? Gdy gryzie sumienie, gniecie jakiś problem, czujemy się nie w porządku wobec siebie czy innych”. s. 238.

„Nie ganiaj za ludźmi, nie muszą cię lubić. Ci, którzy pasują do ciebie, znajdą cię i zostaną. A wtedy nie udawaj nikogo i nie dopasowuj się. Staraj się tylko być, aż poczujesz spokój. Słabości są potrzebne, nie musisz się ich wstydzić”. s. 472.

„Nie ufał też ludziom świętym, uważanym za nieskończenie dobrych, wspaniałomyślnych i czystych jak łza, a już zwłaszcza tym, którzy poświęcali życie dla innych. Twierdził, że po prostu bali się je przeżywać. Zdrowy egoizm i umiejętność zaspokajania swoich prawdziwych potrzeb to są jego zdaniem klucze do szczęścia”.  s. 491.

w książce tej – mimo iż autorka zastrzega się, że to jedynie fikcja literacka – znajduje się sporo „odprysków” rzeczywistych zdarzeń: nielegalne wydobywanie bursztynu na plaży w Stogach, korupcja w policji, przywołanie postaci Perszinga, Nikosia, itp. jest też bardzo obszernie opisane zmaganie się bohaterki z problemem alkoholowym – to w sumie ciekawe, bo w większości ostatnio przeczytanych książek ten problem się przewija na równi z morderstwami, śledztwem i próbami dojścia do prawdy. nie wiem, czy to dlatego, by na swój sposób uatrakcyjnić opowieść, czy też może każdy z autorów ma o tym do opowiedzenia własną historię – być może o sobie, być może o kimś na swój sposób bliskim.

cytat pierwszy – nie wymaga komentarza.

cytat drugi – tak tylko przypominam dla porządku, że spowiedź wymyślił kościół. i od samego początku była ona źródłem informacji o podległym mu (kościołowi) stadzie baranów.

cytat trzeci – jak mawiał mój dziadek, nawet gdyby grało się w orkiestrze, to i tak znalazłby się ktoś, kto nie polubiłby nas takimi jakimi jesteśmy.

cytat czwarty – tutaj należałoby zdefiniować czym zdrowy egoizm jest, bo aż się prosi, by wypaczyć to pojęcie przesadnym relatywizmem.

słowo na sobotę – czyli kryminał z mitologią w tle.

Puzynska_Utopce

Katarzyna Puzyńska, Utopce,  Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.

„- Utopiec to podstępny demon wodny z mitologii Słowian – wyjaśniła Gloria. Pokazała palcem w kierunku wijącej się nieopodal Drwęcy, jakby dokładnie w tej chwili z rzeki miał się wyłonić jakiś dziwny stwór. – Utopiec rodzi się z duszy poronionego płodu albo z duszy topielca. Nie jest za przyjemny, bo zajmuje się głownie topieniem ludzi i zwierząt”.

Utopce to szczególne miejsce, położone gdzieś „na krańcu” puszczy i gdzie wciąż bardzo żywa jest mitologia Słowian. to stwarza tak niezwykłą atmosferę wokół prowadzonego dochodzenia w sprawie podwójnego morderstwa, że nawet doświadczeni śledczy dają się uwieść hipotezie o działaniu sił nadprzyrodzonych.

samą autorkę podczytuję już od jakiegoś czasu, tym bardziej, że obok Remigiusza Mroza, jest kolejnym „gorącym” nazwiskiem na scenie twórców kryminałów.

mówi się, że sposób przedstawienia historii, prowadzenia opowieści przez Puzyńską, oraz dopracowane portrety psychologiczne bohaterów i szeroki kontekst społeczno-obyczajowy, zjednuje jej wielbicieli również innych gatunków literackich.

słowo na piątek – czyli jak uciekać, gdy goni cię cały świat.

king_uciekinier

Stephen King /TheRunningMan/ Uciekinier. tł. R. Lipski, Wyd. Albatros, Warszawa 2010.

„- Jeśli jesteś taką porządną obywatelką, to wytłumacz mi, skąd wzięłaś sześć tysięcy nowych dolców, żeby kupić ten ekstra wóz, podczas gdy moja córeczka umiera w slumsach na grypę? […] Okropne jest to, że wyrzucają cię z pracy w General Atomics i dają wilczy bilet tylko dlatego, że nie chciałeś tam pracować i stać się bezpłodnym. Okropne jest to, że musisz patrzeć, jak twoja żona puszcza się, żeby zarobić na życie. Okropne jest to, że wiesz, że Sieć zabija miliony ludzi rocznie, zatruwając atmosferę, kiedy za jedyne sześć dolców można byłoby wykonać filtry nosowe dla każdego obywatela tego kraju”. s. 214 i 215.

King pokazuje świat niedalekiej przyszłości, gdzie w zdegradowanym środowisku istnieją (tylko) dwa światy (i nikt/nic pomiędzy): bogatych i biednych. bogatych – skrytych w strzeżonych elektrycznymi zasiekami osiedlach, z dostępem do wszystkich dóbr + chroniącymi, specjalistycznymi, osobistymi filtrami, oraz biednych – dla których każdy dzień to walka o przetrwanie, gdzie najbardziej podstawowe potrzeby, jak lekarz, lekarstwa, żywność to tylko puste pojęcia jeśli nie masz pracy/pieniędzy, sama zaś praca jest dostępna jedynie dla wybrańców lub straceńców (znowu nic pośrodku). to realia, w których morderstwo jest zalegalizowane, a jedynej i słusznej rozrywki dostarcza wszechobecna Sieć, która całodobowo serwuje „atrakcje” w postaci gier, w których uczestnikami i jednocześnie ofiarami są ubodzy mieszkańcy. i tak główny bohater, który odważył się wziąć udział w grze i jednocześnie podjąć z gruntu niemożliwą próbę zniszczenia Sieci/systemu, jest zwierzyną, podczas gdy łowcami są wszyscy pozostali (ludzie).

patrząc na aktualną politkę spalonej ziemi/a po nas choćby i zgliszcza, uprawianą przez większość państw, wizja, którą roztacza King, wcale nie wydaje się być aż tak niemożliwa/absurdalna/nierzeczywista.

słowo na niedzielę – czyli zima świata.

Follett_zima_swiata

Ken Follett Winter Of The World /Book two of The Century Trilogy/  (Trylogia Stulecie Zima Świata) tł. G. Kołodziejczyk, Z. A. Królicki, Wyd. Albatros, Warszawa 2012.

“Carla domyślała się, jaki będzie koniec  tej sprzeczki. Ojciec bardzo ją kochał, wiedziała o tym, ale w ciągu jedenastu lat ani razu nie opiekował się nią przez cały dzień. Ojcowie wszystkich koleżanek postępowali tak samo. Mężczyźni nie zajmowali się takimi sprawami, jednak mama czasem udawała, że nie zna zasad rządzących życiem kobiet”. s. 24.

zima_swiata1

to jest  lektura warta uwagi. nawet ci, dla których historia – w tym przypadku przyczyny, przebieg i konsekwencje II wojny światowej – raczej nie jest tematem, o którym chcieliby czytać w wolnych chwilach/dla relaksu,  nie powinni być zawiedzeni. Follett, z charakterystyczną dla siebie precyzją, splata losy „swoich” bohaterów z  losami postaci historycznych tamtego czasu. rzecz dzieje się naprzemiennie w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Rosji i Francji.  jest też, jak zwykle,  otoczka polityczno-społeczna, czyli  – między innymi – ówczesna pozycja kobiet w polityce, ich sytuacja społeczna i  dążenie do większej niezależności, oraz ich rola w czasie wojny, bardzo różna w poszczególnych krajach. są też jaskrawo pokazane błędy, jakie u progu wojny zostały popełnione w polityce międzynarodowej,  które nieuchronnie doprowadziły do rozpoczęcia działań wojennych. i wreszcie jest też i o Polsce, o jej osamotnieniu na arenie międzynarodowej, o umniejszaniu jej znaczenia i postrzeganiu naszych terytoriów jako barbarzyńskie i nieważne.

zima_swiata

słowo na wtorek – czyli znalezione nie kradzione.

King_znalezione

StephenKing, Finders Keepers /Znalezione nie kradzione/.

“Morris wziął koc z górnej półki szafy w sypialni i przykrył nim Rothsteina, bez górnej części czaszki, rozciągniętego na ukos w fotelu. Mózg, który wymyślił Jimmy’ego Golda, jego siostrę Emmę, jego egocentrycznych rodziców półalkoholików – jakże podobnych do rodziców Morrisa – zasychał teraz na tapecie”. tł. R. Lisowski, Wyd. Albatros, Warszawa 2015, s. 36.

kto czytał Pan Mercedes, ten od razu zauważy, że wiele wątków w Znalezione nie kradzione ma tam swój początek. jest też detektyw Bill Hodges i jego pomocnicy: Holly i Jerome. a cała historia toczy się wokół „skarbu”, który – skoro znaleziony – to nie kradziony. oddać więc, czy udawać, że nic się nie stało(?) zrobić użytek ze znaleziska, ryzykując, że ktoś się zorientuje iż coś jest nie tak, albo że ten, który zgubił trafi na ślad tego, który wyjątkowo mocno do serca wziął sobie zasadę: „łatwo przyszło, łatwo poszło”(?).

przy okazji King próbuje nas skłonić do zastanowienia się – na ile jesteśmy (my czytelnicy, fani, czasami fanatycy ze wskazaniem na psychofanów) w stanie wybaczyć ulubionemu autorowi odejście od raz utartej formuły, zmianę uwielbianego zbuntowanego bohatera w oportunistę, itp. straszne rzeczy.

słowo na środę – czyli schronienie nie dla wszystkich.

Coben_Schronienie

Harlan Coben, Shelter, Schronienie.

“- Jest równowaga. Są wybory. Ratujemy tylko niektórych, nie wszystkich, ponieważ tyle możemy zrobić. Zło pozostaje. Zawsze. Możesz z nim walczyć, ale nigdy do końca go nie pokonasz. Zadowalasz się małymi zwycięstwami. Jeśli przecenisz swoje siły, stracisz wszystko. Jednak liczy się każde życie. Jest takie stare powiedzenie: “Ten, kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat””. tł. Z. A. Królicki, Wyd. Albatros, Warszawa 2017, s. 357.

czyli tajemniczy wypadek, w którym główny bohater traci ojca, jego matka pogrąża się w nałogu, a on sam, zamiast skoncentrować się na nauce i wszystkim tym, czym zajmuje się nastolatek, zostaje wciągnięty w wydarzenia, które zmuszają go do przedwczesnej dojrzałości. jest też tajemnicza organizacja, której początki sięgają II wojny światowej, z ponurym wątkiem łódzkiego getta, ratowaniem Żydów, obozem w Auschwitz.